Strona główna » Kiedy pryskać drzewa owocowe na robaki i jak ustalić właściwy termin zabiegu

Kiedy pryskać drzewa owocowe na robaki i jak ustalić właściwy termin zabiegu

przez Radosław Musiałowski
Kiedy pryskać drzewa owocowe na robaki i jak ustalić właściwy termin zabiegu (1)

Pierwszej jesieni po posadzeniu młodego sadu na działce wyciąłem nożem kilkanaście jabłek i w każdym znalazłem to samo: brunatny tunel prowadzący od okolic kielicha do gniazda nasiennego, zatkany ciemnymi, ziarnistymi odchodami. Opryskałem drzewa dwa razy, ale w terminach wziętych z pamięci, więc zabiegi nie miały żadnego wpływu na wynik. Dopiero po kilku sezonach zrozumiałem, że przy robakach w owocach decyduje termin, a preparat jest sprawą wtórną.

Ten tekst porządkuje cały sezon: od zabiegów przedwiosennych, przez okres kwitnienia, po lato, kiedy zwykle powstaje szkoda. Dowiesz się, jakie szkodniki kryją się pod hasłem „robaki”, jak rozpoznać moment zabiegu bez zgadywania i kiedy lepiej w ogóle nie sięgać po opryskiwacz.

Skąd biorą się robaki w owocach i dlaczego termin zabiegu jest ważniejszy niż preparat

Słowem „robak” określamy w ogrodzie kilka zupełnie różnych owadów. W jabłkach i gruszkach jest to najczęściej gąsienica owocówki jabłkóweczki, w śliwkach larwa śliwówki, w czereśniach i wiśniach czerw muszki wiśniowej. W bardzo małych, wcześnie opadających jabłuszkach pojawia się też larwa owocnicy jabłkowej. Każdy z tych szkodników ma inny kalendarz życia, więc jeden termin „na robaki” nie istnieje.

Wspólna cecha jest taka, że szkodnik jest narażony na środek ochrony tylko przez krótką chwilę. Samica składa jaja na liściach lub owocach, wylęgła gąsienica przez pewien czas chodzi po powierzchni i dopiero potem wgryza się do wnętrza. Po wejściu do owocu jest poza zasięgiem opryskiwania, bo preparat zostaje na skórce. Zabieg wykonany tydzień za późno nic już nie uratuje, a jedynie obciąży środowisko.

Z tego wynika podejście, które stosuję od lat: najpierw ustalam, jaki szkodnik atakuje moje gatunki drzew i w którym momencie sezonu wylęgają się larwy, a dopiero potem dobieram środek. Wspomniane obserwacje opieram na pułapkach feromonowych, oglądaniu pąków i owoców oraz na etykietach preparatów. Kalendarz z wydrukowanej ulotki traktuję wyłącznie jako orientację, bo wiosna po łagodnej zimie potrafi wyprzedzić zimną o dwa tygodnie.

Na koniec pierwszej fazy wniosek praktyczny: przed zakupem czegokolwiek obejrzyj uszkodzone owoce. Dziurka z odchodami przy kielichu to owocówka, kręty, brzydko pachnący korytarz w małym, zawiązanym owocu to owocnica, a białawe larwy przy szypułce czereśni to muszka. Tak rozpoznany sprawca mówi, w którym miesiącu następnego roku trzeba być w sadzie.

Zabiegi przedwiosenne: zimujące jaja, pąki i pierwsze gąsienice

Sezon ochrony zaczyna się, zanim drzewa wypuszczą liście. W końcu zimy i na początku wiosny, gdy pąki nabrzmiewają, ale jeszcze się nie rozwinęły, wykonuje się zabieg środkami na bazie oleju parafinowego. Powłoka olejowa dusi zimujące jaja mszyc, przędziorków i miodówek oraz część form zimujących innych szkodników. Wykonuję go w dzień bezmroźny, najlepiej gdy temperatura jest wyraźnie powyżej zera, a w ciągu następnej doby nie zapowiada się przymrozek. Tego samego dnia nie łączę oleju z preparatami miedziowymi, chyba że etykieta wprost na to pozwala.

Kolejny moment to faza zielonego i różowego pąka, czyli czas tuż przed kwitnieniem. Wtedy żerują gąsienice zimowych miernikowców, które wygryzają pąki i młode liście, a także kwieciak jabłkowiec, którego larwa rozwija się wewnątrz pąka kwiatowego. Skutek widać w maju, bo część pąków zasycha w brunatne „kapturki” i nie rozkwita. Przeżyłem to na jednej z jabłoni jednej wiosny i od tamtej pory ogląda się ją uważnie na początku kwietnia, a nie dopiero w maju, gdy szkoda jest już nieodwracalna.

Przed sięgnięciem po środek chemiczny warto wiedzieć, że na młode gąsienice miernikowców i zwójek działają preparaty biologiczne oparte na bakterii Bacillus thuringiensis. Są łagodniejsze dla owadów pożytecznych, ale skuteczne tylko na małe gąsienice i tylko wtedy, gdy zostaną zjedzone, więc ich termin jest jeszcze węższy. W obu przypadkach obowiązuje zasada, że środek musi być zarejestrowany na daną roślinę i danego szkodnika. Aktualną listę znajdziesz w rejestrze środków ochrony roślin prowadzonym przez ministerstwo rolnictwa na stronie gov.pl, a w razie wątpliwości pomoże doradca z ośrodka doradztwa rolniczego.

Kwitnienie i czas po nim: pszczoły, owocnica i pierwsze oblotowe owocówki

W czasie kwitnienia drzew nie wykonuję żadnych zabiegów owadobójczych, bo pszczoły i dzikie zapylacze odwiedzają kwiaty od rana do wieczora. Etykiety wielu środków zawierają zakaz stosowania w okresie kwitnienia roślin uprawnych i chwastów, a także zastrzeżenia dotyczące pszczół, których przestrzeganie jest obowiązkowe. Dotyczy to również kwitnącego mniszka pod drzewami. Jeśli zabieg wypada w okresie, gdy trawa w sadzie jest żółta od kwiatów, najpierw ją kosisz, a dopiero potem opryskujesz, i to wieczorem, po zakończeniu oblotu pszczół.

Zaraz po opadnięciu płatków zaczyna się okres ochrony przed owocnicą jabłkową. Dorosłe owady składają jaja w kwiatach, a wylęgłe larwy wgryzają się do zawiązków owoców i drążą pod skórką kręty korytarz, po którym zostaje wyczuwalny zapach. Takie owoce opadają wcześnie, często jeszcze w czerwcu, więc łatwo je pomylić z naturalnym przerzedzeniem zawiązków. W jednym sezonie oglądałem pod drzewem opadłe malutkie jabłka i w kilku znalazłem w środku jasną larwę, co rozwiało moje przekonanie, że to zwykłe „czerwcowe opadanie”.

W tym samym czasie zbliża się początek lotu owocówki jabłkóweczki. Nie wystarczy jednak obejrzeć kalendarz, bo jej aktywność zależy od temperatury. Samice składają jaja głównie o zmierzchu, przy ciepłych, bezwietrznych wieczorach, gdy temperatura przekracza około 15 stopni. Jeśli maj jest chłodny, oblot się opóźnia. Dlatego od końca kwitnienia zawieszam pułapkę feromonową i zaczynam regularnie ją sprawdzać, zamiast ustalać datę na podstawie zeszłorocznej notatki.

Owocówka jabłkóweczka i śliwówka: jak ustalić termin zabiegu latem

To jest najważniejsza część sezonu. Owocówka jabłkóweczka ma w naszym klimacie jedno pełne pokolenie, a w cieplejszych sezonach część populacji wydaje drugie, więc ochrona może obejmować okres od późnej wiosny do końca lata. Śliwówka w śliwkach działa podobnie: pierwszy oblot przypada zwykle od drugiej połowy maja, a w ciepłym roku wcześniej, drugi na lipiec i sierpień. Różnice między latami są na tyle duże, że sam kalendarz prowadziłby mnie do błędu.

Aby wyznaczyć termin, stosuję prostą procedurę, którą polecam każdemu, kto ma kilka drzew.

  1. Zawieszam pułapkę feromonową na drzewie w okolicy końca kwitnienia i sprawdzam ją co kilka dni, zapisując liczbę odłowionych motyli.
  2. Gdy pułapka zaczyna regularnie łowić owady przez kilka wieczorów z rzędu, uznaję początek lotu, a termin zabiegu liczę od tej daty zgodnie z zaleceniem na etykiecie wybranego preparatu.
  3. Zwracam uwagę, czy środek działa na jaja, czy na świeżo wylęgłe gąsienice, bo od tego zależy, kiedy go zastosować względem lotu.
  4. Po zabiegu zapisuję datę i warunki pogodowe, aby w kolejnym roku porównać je z przebiegiem oblotu.

Pułapka nie zastępuje zabiegu, ale mówi, czy w ogóle jest czego się obawiać. Pewnego roku złapałem w pierwszych tygodniach zaledwie pojedyncze motyle, a do drzew nie sięgnąłem aż do dalszej obserwacji, i tego sezonu jabłek z robakiem było wyraźnie mniej niż rok wcześniej. W innym roku zlekceważyłem wzrost odłowów w ciepły tydzień i zapłaciłem za to wyciętymi, nienadającymi się na przetwory owocami. Różnicę wyjaśniają same pułapki.

Czereśnie, wiśnie i inne gatunki, które mają własne kalendarze

Czereśnie i wiśnie atakuje muszka wiśniowa. Dorosłe muchówki pojawiają się zwykle pod koniec maja i w czerwcu, a samice składają jaja w owocach, które zmieniają barwę z zielonej na żółtawą. Larwa żeruje we wnętrzu i jej obecność widać dopiero po przekrojeniu owocu. Skuteczną metodą monitoringu są żółte tablice lepowe zawieszone w koronie. Zabieg wykonuje się, gdy pojawią się pierwsze muszki, a termin ostateczny ogranicza okres karencji, czyli liczba dni, jaka musi minąć między ostatnim opryskiem a zbiorem.

Karencja bywa tu najtrudniejsza, bo czereśnie dojrzewają szybko. Jeśli etykieta podaje kilkunastodniowy odstęp, a owoce zaczynają dojrzewać wcześniej, nie można liczyć na „ostatni zabieg tuż przed zbiorem”. Tak już raz zrezygnowałem z oprysku, który kalendarz mi sugerował, i zdecydowałem się na zebranie owoców nieco wcześniej, kosztem ich pełnej słodyczy. Lepsze to niż skażony plon. Bezpieczeństwo konsumpcji zawsze stawiam przed estetyką owocu.

Dla gruszek istotne są miodówki i pryszczarki, dla śliw dodatkowo owocówka śliwkowa, a dla malin i innych miękkich owoców plamoskrzydła, które atakują dojrzewające owoce, więc ich zwalczanie koliduje z okresem zbiorów. Jeśli uprawiasz kilka gatunków, nie ujednolicaj terminów, bo każdy ma inne okno zagrożenia. Spisz własny kalendarz tylko dla tych gatunków, które masz na działce, i uzupełniaj go o własne obserwacje.

Przybliżony kalendarz zabiegów i obserwacji w sezonie

Poniższa tabela porządkuje wszystkie wcześniejsze informacje w jednym miejscu. Traktuj ją jako orientację, a nie sztywny harmonogram, bo terminy zależą od przebiegu pogody i regionu.

OkresSzkodnikCo robię
Koniec zimy, nabrzmiewające pąkiZimujące jaja mszyc, przędziorków, miodówekZabieg olejem parafinowym w dzień bezmroźny
Zielony do różowego pąkaMiernikowce, kwieciak, mszyceOglądam pąki, w razie potrzeby zabieg zarejestrowanym środkiem
KwitnienieBrak zabiegów owadobójczychChronię zapylacze, kosimy mniszek
Tuż po opadnięciu płatkówOwocnica jabłkowaZabieg po kontroli zawiązków, zgodnie z etykietą
Od końca kwitnieniaOwocówka jabłkóweczka, śliwówkaPułapki feromonowe i zabieg w terminie wyliczonym z odłowów
Czerwiec, żółknące czereśnieMuszka wiśniowaTablice lepowe i zabieg z uwzględnieniem karencji
Lipiec i sierpieńDrugie pokolenie owocówekDalsza obserwacja pułapek i ewentualny zabieg

Dla czytelności warto dodać, że liczba zabiegów w tabeli to maksimum możliwych, a nie program obowiązkowy. W wielu sezonach część pozycji zostaje pominięta, bo obserwacja nie wykazuje zagrożenia. Kalendarz ma mi pomagać pamiętać, kiedy patrzeć, a nie kiedy pryskać.

Nie każdy zabieg trzeba też wykonywać chemicznie. W kolejnej części opisuję rozwiązania, które zmniejszają liczbę robaków bez sięgania po preparaty, i które w moim sadzie robią wspólnie większą różnicę niż pojedyncze opryski.

Jak pryskać bezpiecznie i skutecznie oraz jak ograniczać robaki bez chemii

Zabieg ma sens tylko wtedy, gdy preparat dotrze do celu w dobrych warunkach. Opryskuję rano lub wieczorem, przy bezwietrznej i suchej pogodzie, bo wiatr znosi mgiełkę na sąsiednie rośliny, a deszcz zmywa środek. Unikam upału, w którym część preparatów może uszkadzać liście i owoce, a środek szybko wysycha. Stosuję odzież ochronną, rękawice i okulary, a w trakcie zabiegu nie wpuszczam na działkę dzieci i zwierząt. Przed zbiorem zawsze sprawdzam karencję z etykiety, a owoce przed spożyciem myję.

Jesienią, czyli właśnie teraz, wykonuję prace, które nie wymagają żadnej chemii. Zbieram opadłe owoce i i tzw „mumie” zalegające pod drzewami, bo siedzą w nich gąsienice szykujące się do zimowania. Lubię to robić w chłodny, wilgotny dzień, kiedy w powietrzu czuć zapach butwiejących liści. Zimą usuwam i niszczę pasy z falistej tektury założone latem na pniach, w których zimują larwy owocówki, oraz kontroluję pierścienie lepowe. Zakładam je od końca października, bo samice zimowych miernikowców wchodzą wtedy po pniu do korony, by złożyć jaja.

Dodatkowo zachęcam do drzew owady pożyteczne i ptaki. Budki lęgowe dla sikor to jedno z rozwiązań, które w moim ogródku zaczęło działać po kilku sezonach, gdy sikory regularnie przeszukiwały korę. Biedronki i złotooki ograniczają mszyce, a mrówki, które je „hodują” na liściach, odstraszam lepem na pniu. Żadna z tych metod nie zastąpi precyzyjnego zabiegu przy dużej presji szkodnika, ale razem zmniejszają potrzebę opryskiwania.

Moja ocena: co naprawdę zmniejsza robaki w owocach, a co bywa przeceniane

Z moich obserwacji wynika, że najbardziej przeceniane jest samo opryskiwanie według kalendarza, bez sprawdzania, co dzieje się na drzewie. Kilka pierwszych sezonów robiłem zabiegi „na wszelki wypadek” i wydawałem pieniądze oraz czas, a robaki i tak były, bo zabieg wypadał obok okna wylęgu. Dopiero wprowadzenie pułapek i notatek zmieniło wynik, i uważam to za najważniejszą lekcję z mojego sadu. To moja opinia, nie uniwersalna reguła, ale wynika z opisanych wyżej mechanizmów, w których liczy się kilka dni.

Pomijane bywa z kolei sprzątanie. Zebrane jesienią opadłe owoce i zimowe pasy z tektury nie wyglądają na poważną ochronę, a ograniczają zimującą populację owocówki, zanim ruszy kolejny sezon. Pomijane są też zasady związane z pszczołami i karencją, choć od nich zależy zarówno bezpieczeństwo ogrodu, jak i to, czy owoce nadają się do jedzenia. Dla większości działkowców z kilkoma drzewami polecam układ: pułapki feromonowe, kilka celnych zabiegów w wyznaczonych terminach i jesienne porządki.

Wybór powinien być inny, jeśli masz duży sad lub sprzedajesz owoce. Wtedy sprawdź wymagania dotyczące środków dopuszczonych do stosowania przez użytkowników profesjonalnych i skonsultuj plan ochrony z doradcą. Jeśli natomiast drzewa są młode, a szkody niewielkie, często wystarczy ograniczyć się do obserwacji i metod niechemicznych. Zapisuj w notesie daty lotów i zabiegów, bo za dwa lata ta notatka będzie cenniejsza niż jakikolwiek poradnik, w tym ten.

Może ci się spodobać