Strona główna » Rośliny okrywowe, po których można chodzić – jak wybrać gatunek na ścieżkę, między płyty i zamiast trawnika

Rośliny okrywowe, po których można chodzić – jak wybrać gatunek na ścieżkę, między płyty i zamiast trawnika

przez Radosław Musiałowski
Rośliny okrywowe, po których można chodzić - jak wybrać gatunek na ścieżkę, między płyty i zamiast trawnika (1)

Rośliny okrywowe znoszące deptanie to takie, które tworzą zwartą, niską darń lub dywan z płożących pędów i po przejściu prostują się albo odrastają. Nie ma wśród nich gatunku, który wytrzyma mecz piłki nożnej, więc zanim cokolwiek kupisz, trzeba ustalić, jak intensywnie powierzchnia będzie używana. W tym tekście rozdzielam gatunki na te, które dobrze znoszą codzienny ruch, i te, które nadają się tylko do okazjonalnych kroków, a także piszę o sadzeniu, pielęgnacji i błędach, które widziałem u siebie i u znajomych.

Zainteresowałem się tym tematem, gdy w moim ogrodzie powstała ścieżka z betonowych płyt prowadząca od tarasu do kompostownika. Szczeliny między płytami przez dwa sezony wypełniał chwast, który wyrywałem co kilka tygodni. Postanowiłem je zagospodarować roślinami, po których da się iść w klapkach, i przez kolejne lata sprawdzałem różne gatunki w różnych miejscach. Kilka się przyjęło, kilka wymarło po pierwszej zimie, a jedna miętowa okrywa okazała się piękna, ale zupełnie nie tam, gdzie ją posadziłem.

Co naprawdę znaczy „po której można chodzić” i jak ocenić odporność na deptanie

Odporność na deptanie nie jest cechą zerojedynkową. Rośliny przyzwyczajone do tego, że ktoś po nich stąpa, mają pędy leżące tuż przy ziemi, drobne, często mięsiste lub skórzaste liście i zdolność odbijania z węzłów. Gatunki o wyprostowanych, sztywnych pędach łamią się przy nacisku i potrzebują tygodni, żeby się odbudować. Dlatego większość roślin sprzedawanych jako „okrywowe” nadaje się do patrzenia, a nie do chodzenia. Barwinek, runianka czy rozchodniki wyglądają obiecująco, ale po kilku przejściach pędy pękają i zostają łyse place.

Praktycznie rozróżniam trzy poziomy użytkowania. Pierwszy to szczeliny między płytami, kamieniami i na skraju ścieżek, gdzie stopa ląduje rzadko i zwykle na kamieniu, a roślina dostaje tylko boczne muśnięcia. Drugi to ścieżka lub ścieżka z elementów dekoracyjnych, na której przechodzi się codziennie, ale w zasadzie jednym torem. Trzeci to zamiennik trawnika, gdzie ludzie, dzieci i zwierzęta poruszają się swobodnie po całej powierzchni. Każdy kolejny poziom drastycznie zawęża listę gatunków, a przy trzecim praktycznie zostaje koniczyna biała, mikrokoniczyna i ewentualnie rumian bezkwiatowy.

Drugim czynnikiem jest zdolność regeneracji. Roślina odporna na deptanie to nie tylko ta, która się nie łamie, ale też ta, która szybko zasklepia uszkodzenia, rozrastając się rozłogami lub ukorzeniającymi się pędami. Koniczyna biała i dąbrówka rozłogowa robią to chętnie, macierzanka wolniej, a rumian praktycznie wcale, jeśli zniszczenie jest duże. Przy wyborze patrzę więc zawsze na dwa pytania: jak intensywnie będzie używane to miejsce i jak szybko roślina pokryje ewentualne ubytki. Dopiero potem biorę pod uwagę kolor, kwitnienie czy zapach.

Trzeci czynnik to stanowisko, które często decyduje bardziej niż sama odporność. Najlepszy gatunek w złym miejscu zginie szybciej niż przeciętny w dobrym. Macierzanka w wilgotnym, cienistym kącie zgnije, dąbrówka na rozgrzanym, suchym podłożu przeschnie, a mazus na kamienistym pustyni zostanie plamą bez życia. Warto więc najpierw ocenić, ile słońca dociera do danego miejsca, jaka jest gleba i czy woda się utrzymuje, a dopiero potem dobierać roślinę.

Gatunki, które sprawdzają się w polskim klimacie

Poniżej opisuję rośliny, które mają realną szansę przetrwać w Polsce i przyjąć ruch pieszy. Wspomnę też o kilku, które w katalogach wyglądają świetnie, ale w praktyce dają mieszane efekty. Wszystkie te oceny wynikają z moich obserwacji i ogólnie dostępnej wiedzy ogrodniczej, a nie z badań, więc traktuj je jako punkt wyjścia do własnych prób. W chłodniejszych regionach i w miejscach wietrznych niektóre gatunki mogą wymarzać, dlatego przy zakupie sprawdzaj informacje o mrozoodporności podane przez szkółkę.

Macierzanka

Macierzanka piaskowa i jej odmiany to dla mnie pierwszy wybór na słoneczne, suche i ubogie miejsca. Tworzy gęsty, płaski kobierzec drobnych listków, a w czerwcu i lipcu pokrywa się różowymi lub fioletowymi kwiatami. Przy nadepnięciu uwalnia przyjemny, ziołowy zapach, który zapamiętałem z pierwszego sezonu, bo przy kompostowniku pachniało tak, że zwalniałem krok. Nadaje się do szczelin i ścieżek o umiarkowanym ruchu, ale w pełnym użytkowaniu zaczyna się przerzedzać.

Macierzanka nie znosi wilgotnej, ciężkiej gleby. W miejscu, gdzie po deszczu stała woda, wypadła mi w ciągu jednej wiosny. Podczas kwitnienia przyciąga pszczoły i trzmiele, więc gołe stopy i dzieci w tym okresie wymagają ostrożności.

Koniczyna biała i mikrokoniczyna

Koniczyna biała to roślina, o której większość ogrodników myśli jak o chwaście, a która w rzeczywistości jest jedną z najlepszych pod względem odporności na deptanie i regeneracji. Rozrasta się rozłogami, wiąże azot z powietrza dzięki symbiozie z bakteriami i długo zachowuje zielony kolor nawet w upale. Odmiany mikrokoniczyny mają mniejsze liście i drobniejsze kwiaty, więc wyglądają bardziej jednolicie niż zwykła koniczyna.

Wadą jest kwitnienie, które przyciąga owady. Jeśli dzieci biegają boso, część osób woli koniczynę regularnie koszoną, by ograniczyć kwiaty. U mnie w części, gdzie bawią się dzieci sąsiadów, mikrokoniczyna przetrwała dwa sezony intensywnego użytkowania lepiej niż zwykła trawa, choć w suchych tygodniach liście traciły jędrność i trzeba było podlewać.

Rumian rzymski w odmianie bezkwiatowej

Rumian rzymski ‘Treneague’ nie wytwarza kwiatów, więc nie przyciąga owadów, a przy deptaniu pachnie jabłkiem. Wygląda wyjątkowo i bardzo chciałem go mieć na ścieżce. Wymaga jednak pełnego słońca i przepuszczalnego podłoża, a w surowszych zimach lub na mokrej glebie potrafi przemarznąć albo wyłożyć się z wilgoci.

U mnie jeden płat zginął po pierwszej zimie, bo posadziłem go tam, gdzie wiosną długo zalegała woda. Drugi, na lekko podniesionej, żwirowatej rabacie, trzyma się już kilka sezonów. Jeśli mieszkasz w cieplejszym regionie i masz suchą, słoneczną glebę, warto spróbować. W pozostałych sytuacjach polecałbym najpierw zrobić próbę na małym fragmencie.

Mięta polej

Mięta polej płoży się przy ziemi, wypuszcza ukorzeniające się pędy i pachnie intensywnie miętą. Dobrze znosi deptanie, lubi wilgotniejsze miejsca i stanowiska od słonecznych po półcieniste. U mnie rosła w zacienionym kącie przy kranie i wyglądała znakomicie, ale rozprzestrzeniła się na sąsiednie grządki, więc później musiałem ją ograniczać ostrymi krawędziami. W chłodniejszych rejonach i na otwartych, wietrznych miejscach może przemarzać.

Ta roślina nie jest przeznaczona do spożywania. Olejek z mięty polej jest toksyczny, dlatego nie traktuj jej jako zioła, a w gospodarstwach z małymi dziećmi i zwierzętami lepiej wybrać inny gatunek.

Dąbrówka rozłogowa

Dąbrówka rozłogowa to rodzimy gatunek dla cienia i półcienia, w którym wiele innych roślin deptanych nie przetrwa. Tworzy gęste rozetki liści, a wiosną wypuszcza niebieskie kwiatostany. Dobrze regeneruje się dzięki rozłogom, ale lubi wilgotną glebę i słabo znosi ciągły, codzienny ruch. Nadaje się więc na skraje ścieżek, pod drzewa i między płyty w cienistych miejscach.

W moim ogrodzie pod starą jabłonią dąbrówka wypełniła szczeliny między kamieniami w ciągu jednego sezonu. Latem w suche tygodnie liście zwiotczały, ale po podlaniu szybko wracały do formy.

Karmnik ościsty, szczeć i mazus

Karmnik ościsty, handlowo nazywany często „irlandzkim mechem”, choć nie jest mchem, tworzy zielony, drobny dywan idealny do wąskich szczelin. Znosi lekkie nadepnięcia i dobrze wygląda między małymi płytkami, ale w upały i w zimie potrafi brązowieć, a po mocnych uszkodzeniach odrasta powoli.

Szczeć drobnolistna ma brązowozielone, ozdobne liście i dobrze znosi suchsze stanowiska, lecz latem wytwarza kolczaste owocostany, które przyczepiają się do ubrań i sierści. Nie wybrałbym jej na miejsca, gdzie chodzi się boso. Mazus pełzający daje wiosną fioletowe kwiaty, preferuje wilgotną, żyzną glebę i dobrze znosi lekkie deptanie, ale w żyznym podłożu bywa ekspansywny.

Jak dobrać gatunek do stanowiska i sposobu użytkowania

Najczęstszy błąd, jaki widzę, to wybór rośliny według zdjęcia, a nie według warunków. Dlatego zanim zacznę kupować, odpowiadam na cztery pytania: ile godzin słońca dociera do tego miejsca, czy gleba jest przepuszczalna, jak często ktoś będzie tamtędy chodził i czy w pobliżu bawią się dzieci lub zwierzęta. Odpowiedzi zazwyczaj zawężają wybór do dwóch lub trzech gatunków. Tabela poniżej pokazuje moją ogólną ocenę, opartą na dostępnych opisach i własnych obserwacjach, więc traktuj ją orientacyjnie.

RoślinaStanowiskoGlebaOdporność na deptanieNajważniejsze zastrzeżenie
Macierzankapełne słońcesucha, uboga, przepuszczalnaśrednianie znosi wilgoci, kwiaty przyciągają owady
Koniczyna biała i mikrokoniczynasłońce i półcieńprzeciętna, lekko wilgotnawysokakwiaty przyciągają pszczoły, w suszy trzeba podlewać
Rumian ‘Treneague’pełne słońcebardzo przepuszczalnaśrednia do wysokiejwrażliwy na mokre zimy i mrozy
Mięta polejsłońce i półcieńwilgotnaśrednia do wysokiejekspansywna, nie do spożycia
Dąbrówka rozłogowacień i półcieńwilgotna, próchniczaniska do średniejnie lubi suchych stanowisk i intensywnego ruchu
Karmnik ościstysłońce i półcieńprzepuszczalna, równomiernie wilgotnaniskabrązowieje w upał, wolno odrasta
Mazus pełzającypółcieńwilgotna, żyznaniska do średniejmoże się rozrastać zbyt szeroko

Cień to osobny przypadek. W miejscach, gdzie słońce dociera tylko kilka godzin dziennie lub wcale, odpadają macierzanka i rumian, a zostaje dąbrówka, mazus i częściowo mięta polej. Jeśli ścieżka biegnie pod drzewami i ma być użytkowana intensywnie, rośliny okrywowe mogą okazać się niewystarczające, a lepszym rozwiązaniem bywa żwir, kora lub drewniane stopnie z roślinami po bokach.

Warto też pomyśleć o mieszaniu. Na ścieżce z płyt dobrze sprawdza się układ, w którym szczeliny zajmuje macierzanka lub karmnik, a skraje dąbrówka. Rośliny o różnych wymaganiach dobrze dzielą się przestrzenią, o ile każda dostaje swoje miejsce od początku. Mieszanie gatunków o podobnej ekspansywności w jednym pasie często kończy się zdominowaniem przez najsilniejszy z nich.

Sadzenie i pielęgnacja: od przygotowania gleby po pierwsze kroki

Przygotowanie gleby decyduje o sukcesie bardziej niż wybór gatunku. Chwasty wieloletnie, takie jak perz, powój czy mniszek, wyrastają ponad niskie okrywy i potrafią je wyprzeć, więc ich usunięcie przed sadzeniem jest podstawą. U siebie przekopałem szczeliny, usunąłem korzenie, a tam, gdzie gleba była zbita, dodałem trochę piasku lub drobnego żwiru, żeby poprawić przepuszczalność. Dla gatunków lubiących wilgoć, jak dąbrówka czy mazus, dobrze dodać kompost.

Sadzenie krok po kroku wygląda u mnie następująco:

  1. Usuwam wszystkie chwasty wieloletnie wraz z korzeniami i wyrównuję powierzchnię, tak aby po posadzeniu rośliny leżały na poziomie płyt lub nieco poniżej.
  2. Rozrzucam sadzonki w odstępach dostosowanych do gatunku, zwykle gęściej niż zalecają szkółki, bo wolniej rosnące rośliny długo zostawiają gołą ziemię, w której kiełkują chwasty.
  3. Wsadzam sadzonki tak, by bryła korzeniowa była dobrze osadzona, i dociskam podłoże, żeby nie zostały puste przestrzenie powietrzne.
  4. Podlewam obficie i regularnie przez pierwsze tygodnie, bo młode rośliny mają płytki system korzeniowy i szybko wysychają.
  5. Przez pierwszy sezon unikam deptania lub ograniczam je do kamieni czy płyt, aż rośliny się ukorzenią i zaczną zasklepiać przestrzeń.

Ostatni punkt jest tym, który najchętniej pomijają niecierpliwi, a właśnie on decyduje o wyglądzie powierzchni za rok. W moim przypadku jedna sekcja koniczyny została przedeptana po kilku tygodniach od posadzenia i zarosła dopiero po drugim sezonie.

W kolejnych latach pielęgnacja jest prosta, ale wymaga regularności. Wyrywam chwasty ręcznie, zwłaszcza w pierwszym roku, gdy okrywa jeszcze nie zasklepiła powierzchni. Koniczynę i rumian od czasu do czasu przycinam kosiarką lub nożycami, żeby zagęścić runo. Macierzankę i dąbrówkę przerzedzam, jeśli zaczynają wchodzić na sąsiednie obszary. Podlewam w długotrwałych suszach, szczególnie młode nasadzenia, a nawożenie ograniczam do niewielkiej ilości kompostu raz w roku, bo nadmiar azotu u gatunków ubogich stanowisk, takich jak macierzanka, powoduje wybujałe, mniej odporne pędy.

Typowe błędy i problemy, które trzeba przewidzieć

Najczęściej obserwuję trzy błędy. Pierwszy to sadzenie w nieodpowiednim miejscu, na przykład rumianu w mokrej glebie albo dąbrówki w pełnym słońcu na piaszczystym podłożu. Drugi to zbyt rzadkie sadzenie, które zostawia wolną ziemię na chwasty i wydłuża czas, w którym nasadzenie jest wrażliwe. Trzeci to zbyt wczesne użytkowanie, które niszczy rośliny, zanim się ukorzenią. Wszystkie trzy da się ograniczyć planowaniem i cierpliwością.

Kolejny problem to spodziewanie się, że okrywa będzie wyglądać jak trawnik. Rośliny okrywowe tworzą nieregularną powierzchnię, w której pojawiają się łysiny, kolory zmieniają się w ciągu roku, a część gatunków w zimie brązowieje lub częściowo zamiera. Jeśli oczekujesz jednolitego, równego dywanu przez cały rok, możesz być rozczarowany. Ja zaakceptowałem to jako cechę takiej powierzchni, a z czasem zacząłem nawet lubić to, że ścieżka zmienia się z sezonu na sezon.

Warto też wspomnieć o szkodnikach i chorobach. Ślimaki lubią koniczynę i młode sadzonki, a w wilgotnych miejscach mogą powodować większe straty. Grzyby i gnicie pojawiają się tam, gdzie woda długo stoi lub gdzie rośliny są zbyt gęste i słabo wentylowane. Ratunkiem jest przede wszystkim lepsze odwodnienie, rzadziej podlewanie i usunięcie zagniłych fragmentów.

Wreszcie kwestia bezpieczeństwa. Rośliny kwitnące przyciągają owady, więc w miejscach, gdzie dzieci chodzą boso, lepiej wybrać odmiany niekwitnące albo regularnie kosić. Mięty polej nie sadzę tam, gdzie mogą się bawić maluchy lub zwierzęta, a szczeci unikam wszędzie tam, gdzie ktoś może przechodzić boso lub z psem. To drobne decyzje, ale przekładają się na codzienny komfort użytkowania.

Moja ocena: co wybrałbym na typową ścieżkę, a czego bym unikał

Z mojego doświadczenia wynika, że największym nieporozumieniem wokół tego tematu jest wiara w jedną uniwersalną roślinę idealną do deptania. Takiej nie ma. Są gatunki mocniejsze i słabsze, ale wszystkie wymagają dobrego miejsca i okresu zadomowienia. Przeceniane bywają rzadkie, efektowne odmiany jak rumian ‘Treneague’, które wyglądają znakomicie na zdjęciach, ale wymagają dokładnie takich warunków, jakich większość ogrodów nie oferuje. Pomijane natomiast jest to, jak ważna jest przepuszczalność gleby i cierpliwość w pierwszym sezonie.

Gdybym miał wskazać drogę w typowej sytuacji, czyli słoneczna ścieżka lub szczeliny między płytami przy domu, zacząłbym od macierzanki w szczelinach i mikrokoniczyny tam, gdzie ruch jest większy i gdzie chcę zielonej powierzchni przez większość roku. W cieniu postawiłbym na dąbrówkę rozłogową. Rumian i mazus potraktowałbym jako dodatki dla osób, które mają odpowiednie warunki i chcą poeksperymentować na małej powierzchni.

Inaczej wybrałbym tam, gdzie powierzchnia ma służyć jako intensywnie używany trawnik, na przykład dla biegających dzieci. Wtedy zwykła, dobrze utrzymana trawa albo mieszanka trawy z koniczyną będzie praktyczniejsza niż jakakolwiek okrywa ozdobna. Ta odpowiedź może wydawać się mało atrakcyjna, ale jest uczciwa. Rośliny okrywowe najlepiej sprawdzają się tam, gdzie chodzi się spokojnie, a ostatnia lekcja z mojego ogrodu brzmi tak: zanim kupisz pierwszą sadzonkę, stań na planowanej ścieżce w deszczowy dzień i sprawdź, czy woda tam stoi, bo to ona rozstrzygnie, które gatunki w ogóle wchodzą w grę.

Może ci się spodobać